20 października 2015

Zaduszki vs Halloween

Zbliża się Wszystkich Świętych, Zaduszki i.. wciąż budzący kontrowersje Halloween.
Oczywiście jak co roku społeczeństwo staje po obu stronach barykady, obrzucając się kamieniami. Akcje typu: „Jestem chrześcijaninem, nie obchodzę Halloween” już nie dziwią nikogo. Mnie osobiście śmieszą. Dlaczego?
Z prostego powodu.
Pokażcie mi przynajmniej jednego prawdziwego chrześcijanina, takiego żyjącego życiem codziennym. Tu macie link do ładnego opisu kim jest chrześcijanin. http://www.gotquestions.org/Polski/Kim-jest-chrzescijanin.html
Podoba mi się stwierdzenie, że to, iż ktoś lata do Kościoła, czyni go tak samo chrześcijaninem, jak to, że siedzenie w garażu czyni go samochodem.
Tia, wiem, czepiam się. Jak zwykle zresztą.
Może mniej czepiałabym się, gdyby zapki do owego wydarzenia nie wysłała mi daleka znajoma, o której powszechnie wiadomo, że dobrze obciąga i nie tylko.
No, ale czymże jest lodzik machnięty kilku facetom, w porównaniu z wielkim byciem chrześcijanką, bo nie weźmie się udziału w Halloween....
Może to w ramach miłości bliźniego było? ;)
Zabawne – przynajmniej dla mnie.
Tak samo jak wielkie hasła o chodzeniu do Kościoła co niedzielę, tylko po to, by pokazać innym, że jest się na Mszy św. Wow! Przyszłam. A do tego mam nową garsonkę. A ty, wredna zdziro z trzeciego piętra nie masz takiej! Patrz i podziwiaj! To ja jestem tą wielką, wspaniałą chrześcijanką!
Zmniejszając moje marudzenie i czepianie się – owszem, zwykle zauważamy tylko najbardziej kontrowersyjne jednostki, czasami zupełnie nie dostrzegając tych żyjących w cieniu, które z umiłowaniem w sercu podążają za Panem. Nie ma w nich fanatyzmu, nie ma obnoszenia się ze swoją wiarą. Za to pokazują nam swoimi czynami czym jest prawdziwa miłość do Boga i bliźniego, czym jest życie podług jego zasad.
Co prawda nie znam osobiście takiej osoby, ale optymistycznie zakładam, że kiedyś poznam.
Wracając do tematu pierwszych dni listopadowych.
Jeśli mam pełznąć na cmentarz tylko po to, żeby dowiedzieć się najnowszych ploteczek sąsiedzkich czy rodzinnych, powkurzać na korki na drodze, a potem sztucznie się uśmiechać do ciotki, której normalnie unikam jak diabeł święconej wody, to mi się nie chce.
Naprawdę... Szkoda mojego czasu, zdrowia i nerwów.
Jeśli jednak w perspektywie mam spotkanie przy ognisku, rozmowę z ludźmi, których lubię, zabawę związaną z przebieraniem się, ot po prostu relaks, miłe spędzenie czasu, to logiczne jest, że wybiorę to drugie.
Wielcy obrońcy polskości czepiają się, że Halloween to święto nie mające nic wspólnego z tradycją polską, wskazują na nasze rodzime dziady.
Dlaczegóż więc nie próbują kontynuować owej polskiej tradycji? Natrzepać literkami w necie każdy potrafi. Przenieście to w świat realny, a nie tylko siedźcie bezpiecznie i wygodnie przed kompami, marudząc jaki ten świat jest zły i niedobry, bo ludzie bawią się horrorami.
Zapewne dla wielu osób byłaby to kontrowersyjna odmiana po cukierkowatym Halloween.

A co Wy o tym sądzicie?
Zaduszki czy Halloween?
Miłej rozkminy, ja zmykam wbijać kolejny level w grze :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz