Robię kolację i słyszę z pokoju dziwne odgłosy – czyli instruował swoją gildię odnośnie starcia z bossem. Głośno instruował. Zainteresowałam się tym bliżej i bezczelnie podsłuchałam.
- Moja matka grała w… ( tu wymienił kilka gier) i dała radę, to wy też dacie!- coś tam jeszcze ponawijał o moich osiągnięciach jako nolife.
Zatkało mnie. Wróciłam po cichutku do kuchni. Młody czując zapach kolacji przytuptał chwilę później.
- Młody, a ty co tak im nawijasz o matce.
- Zmotywować ich muszę. Jak ty dałaś radę, to oni też dadzą.
Hah, urosłam w piórka…
- Młody, czyżbyś był dumny z matki?
Popatrzył na mnie, uśmiech od ucha do ucha:
- Noooo…
Uśmiech mu zniknął.
- Dobra, co na kolację? – zainteresował się.
Ech, ta wylewność uczuć Młodego.
19 lutego 2016
13 lutego 2016
"Katolik"
Stoję sobie w kolejce do kasy, dzierżąc dzielnie w łapkach zakupione produkty. Tak to jest jak się koszyka nie chce zabrać przy wejściu. Dwie panie stojące za mną, rozmawiają o szkole, przedmiotach szkolnych, wredności nauczycieli względem uczniów itp. Temat zszedł na religię.
- No, moja córka to już na szczęście nie musi chodzić na religię. – oznajmiła pierwsza pani.
- Jak to nie musi? – zdziwiła się druga.
- W bierzmowaniu już była, to po co? Poza tym duża już jest, sama zdecydowała, że nie chce, bo jej to się nie podoba.
- Mój syn też rezygnował po bierzmowaniu. W sumie to ślub kościelny będą mogli wziąć, dziecko chrzest dostanie, to pewnie, że niech już nie chodzi, jak nie lubi.
Ot „katolicy”…
- No, moja córka to już na szczęście nie musi chodzić na religię. – oznajmiła pierwsza pani.
- Jak to nie musi? – zdziwiła się druga.
- W bierzmowaniu już była, to po co? Poza tym duża już jest, sama zdecydowała, że nie chce, bo jej to się nie podoba.
- Mój syn też rezygnował po bierzmowaniu. W sumie to ślub kościelny będą mogli wziąć, dziecko chrzest dostanie, to pewnie, że niech już nie chodzi, jak nie lubi.
Ot „katolicy”…
10 lutego 2016
Rozmówki z Młodym (4)
Robota czekała, a pomysłów w głowie zero. Pomyślałam sobie: zapytam Młodego, może wpadnie na coś… podsunie jakąś myśl, punkt zaczepienia… A przy okazji pomoże przy obiedzie, to będzie szybciej. Trę ziemniaki na placki, Młody pilnuje rybki na patelni.
- Młody, słuchaj, problem mam. Nie mam pomysłu na tekst. Początek, środek i dobre, szczęśliwe zakończenie.
Młody mniej więcej zorientowany w zapędach pisarskich matki. Nie odrywając się od patelni, rzucił:
- Coś w stylu Trudnych Spraw?
- Tia, dawaj, może być…
Może załapię jakiś punkt, z którego wykluje się pomysł.
- Pani Magdalena ma fetysz kocich uszek i ogonka analnego. Mąż już nie wyrabia. Postanawiają znaleźć psychiatrę dla pani Magdaleny. Udaje się panią Magdalenę z tego wyleczyć. – wyrecytował, pilnując rybki na patelni.
Aż przestałam trzeć ziemniaki.
- Młody, ale jakieś mniej trudne sprawy. Może coś z miłością, rodziną, małżeństwem?
Młody odwrócił się w moją stronę.
- Z miłością? No dobra. – wrócił do pilnowania rybki. – Kobieta zdradziła męża z murzynem. Murzyn zrobił jej dziecko. Mąż się dowiedział i zdenerwował. Na szczęście murzyn zabrał kobietę do Afryki. Tam założyli plantację bananów i nauczyli dziecko chodzić po drzewach i zbierać kokosy.
Przyznam, że ziemniak wypadł mi z ręki.
- Młody… – wydusiłam – Skąd ty bierzesz takie pomysły?
- Internety matka, internety… Za dużo internetów…
- Młody, słuchaj, problem mam. Nie mam pomysłu na tekst. Początek, środek i dobre, szczęśliwe zakończenie.
Młody mniej więcej zorientowany w zapędach pisarskich matki. Nie odrywając się od patelni, rzucił:
- Coś w stylu Trudnych Spraw?
- Tia, dawaj, może być…
Może załapię jakiś punkt, z którego wykluje się pomysł.
- Pani Magdalena ma fetysz kocich uszek i ogonka analnego. Mąż już nie wyrabia. Postanawiają znaleźć psychiatrę dla pani Magdaleny. Udaje się panią Magdalenę z tego wyleczyć. – wyrecytował, pilnując rybki na patelni.
Aż przestałam trzeć ziemniaki.
- Młody, ale jakieś mniej trudne sprawy. Może coś z miłością, rodziną, małżeństwem?
Młody odwrócił się w moją stronę.
- Z miłością? No dobra. – wrócił do pilnowania rybki. – Kobieta zdradziła męża z murzynem. Murzyn zrobił jej dziecko. Mąż się dowiedział i zdenerwował. Na szczęście murzyn zabrał kobietę do Afryki. Tam założyli plantację bananów i nauczyli dziecko chodzić po drzewach i zbierać kokosy.
Przyznam, że ziemniak wypadł mi z ręki.
- Młody… – wydusiłam – Skąd ty bierzesz takie pomysły?
- Internety matka, internety… Za dużo internetów…
07 lutego 2016
Stara Ciri
Wraca człowiek do domu z rajzy, spieszy się, żeby wstawić dziecku obiecany rano obiad, a dziecko włazi do kuchni, przygląda się i rzecze tymi oto słowy:
- Matka – rzucił odważnie Młody – Wiesz, że ty masz już siwe włosy? – przyjrzał się bacznie resztkom mojej czupryny.
- No wiem, farbować mi się nie chciało, a co? – może dziecko wykaże się dobrymi chęciami i powie: to ja ci je zafarbuję? albo: pójdę z tobą do fryzjera?
- A nic… pełno masz tych siwych włosów. Stresów dużo chyba miałaś. Niedługo to będziesz wyglądać jak Wiedźmin…
Wiedźmin… hm… zabrzmiało lepiej niż jego ostatni Bazyliszek…
- Albo jak stara Ciri – dorzucił Młody niewinnie i zniknął z kuchni, zanim zdążyłam rzucić w niego udkiem z indyka.
Chyba refleks coś mi ostatnio osłabł ;)
- Matka – rzucił odważnie Młody – Wiesz, że ty masz już siwe włosy? – przyjrzał się bacznie resztkom mojej czupryny.
- No wiem, farbować mi się nie chciało, a co? – może dziecko wykaże się dobrymi chęciami i powie: to ja ci je zafarbuję? albo: pójdę z tobą do fryzjera?
- A nic… pełno masz tych siwych włosów. Stresów dużo chyba miałaś. Niedługo to będziesz wyglądać jak Wiedźmin…
Wiedźmin… hm… zabrzmiało lepiej niż jego ostatni Bazyliszek…
- Albo jak stara Ciri – dorzucił Młody niewinnie i zniknął z kuchni, zanim zdążyłam rzucić w niego udkiem z indyka.
Chyba refleks coś mi ostatnio osłabł ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)