31 stycznia 2016

Rozmówki z Młodym (3)

Rozmówki z Młodym.
Trochę mi się nagromadziło do posprzątania… Dzielnie to dzisiaj ogarnęłam. Młody wyłazi ze swojego pokoju. Patrzy na mnie, mruga z ewidentnym niedowierzaniem. Paskudny uśmieszek pojawił się na jego ustach.
- Sprzątałaś? – dostanie kiedyś w dziób za to zdziwienie w głosie.
- Noooo…
- Jak w innym wymiarze…
Zniknął w swojej jaskini, zanim zdążyłam w niego ścierką rzucić.
- Ze śmieciami leć! – wrzasnęłam.
- Pooooteeeem… – dobiegło zza drzwi.
Standard.

26 stycznia 2016

Rozmówki z Młodym (2)

Tuptamy z Młodym przez miasto. Godzina południowa. Miasto szare, zachmurzone, zamglone, a mokre ulice… prawie puste. Przechodniów można policzyć na palcach jednej ręki. W sklepach też pusto. Bez kolejek, bez tłoku. Nieco się zdziwiłam. Pytam Młodego:
- Ty, Młody, ale godzina taka, że powinni łazić. Z pracy, do pracy, na zakupy, ogólnie powinni łazić. Zawsze łazili. Gdzie są ludzie?
- Przespałaś apokalipsę.

21 stycznia 2016

Rozmówki z Młodym

Poleźliśmy do bankomatu. Młody obsługuje, ja stoję grzecznie obok, a do bankomatu obok podłazi dwóch kolesi typu: „zwinę ci torebkę i zwieję”. No co ja poradzę, że jakoś wyczuwam na odległość takich typków. Zasłoniłam sobą Młodego (o ile to możliwe zasłonić większego od siebie osobnika), żeby mi do niego nie wystartowali i „przypadkiem” nie zabrali kasy, bo gdzie potem będę ganiać za takimi po ulicach miasta. Nie daj Boże złapię, skopię z glana i jeszcze kłopoty będę miała. Młody dokonał gotówkowych operacji i odeszliśmy. Mówię mu, że tamtych dwóch to mi się wybitnie nie spodobało, bo i stali za blisko i z oczu im nieładnie patrzyło itp.
- Matka, spokojnie. Żaden normalny, zdrowy na umyśle i trzeźwy facet, nie zaczepi kobiety, która wygląda jak bazyliszek.
Popatrzyłam brzydko na Młodego.
- O właśnie. O tym mówiłem. Zabijasz wzrokiem. Nikt nie zaryzykuje.
Aż cud, że Młody wciąż łazi po tym świecie… Uodporniony chyba jakoś…

17 stycznia 2016

Mag prądu!

Wspólne gotowanie zbliża ludzi, czyli rozmówki kuchenne z Młodym (Technikusem).
Temat dotyczył broni palnej, pozwoleń oraz tego kiedy wskazane jest używanie broni palnej (to ja) i tego kiedy nie powinno tego się robić (to Młody i jego podejście: życie ludzkie jest cenne).
Moje podejście różni się znacznie od podejścia Młody. Wychodzę z założenia, że jak ktoś wlezie nieproszony na mój teren (np.dom), próbuje zrobić mi krzywdę, dokonać kradzieży, tudzież gorszych rzeczy, to mam prawo go po prostu odstrzelić jak kaczkę. Szkoda tylko, że przepisy prawne mają na ten temat inne zdanie.
Wywiązała się dyskusja. Uwielbiam dyskusje z Młodym.
- Młody, ale patrz. Włazi ci typ, to celujesz do niego i po problemie. Pif, paf, masz go z głowy. Pożytek dla ciebie i innych.
- Matka, życie ludzkie jest cenne.
Poprychałam pod nosem. Nie zaliczam typa włażącego na mój teren w złych zamiarach do kategorii: ludzie. To raczej kategoria: kaczka do odstrzału, ewentualnie: mob do ubicia.
- Ja to bym chciała, żeby można było w takich typów celować z daleka... tak jak w grze... mag odpala kulę ognia, puszcza z odległości i mobek ubity.
Młody popatrzył na mnie:
- To sobie matka taser kup.
- A co to jest?
- No właśnie taki paralizator na odległość.
Zainteresowałam się tematem, a Młody wyjaśnił nolifowi na czym polega obsługa tasera:
- Wyciągasz, celujesz, odpalasz. Typ od razu stuna dostaje (dla niewtajemniczonych - unieruchamia go).Tyle, że jak trafisz w gardło to może być tak, że przypadkiem ubijesz, a typ się nie zrespi i będziesz miała przewalone. Poza tym łuk masz, miecz masz, po co tobie jeszcze traser?
Poleciałam obejrzeć te trasery.
Już za ok. 2 tysiaki mogę zostać w realu magiem prądu.