02 marca 2016

W obliczu śmierci

Pewna znajoma miała męża. Co tu dużo pisać. Facet pił, bił, znęcał się. Ot jedna z rodzin z problemem przemocy domowej i alkoholizmem w tle. Znajoma żaliła się wszystkim wokoło jak jej źle, że ona już nie wytrzyma, zwariuje, ale jednocześnie nie robiła nigdy nic, by cokolwiek zmienić, uważając, że taki już jej los. Jej wybór, jej decyzja, nikt na siłę nie będzie jej zmuszał do zmiany zdania. Tym bardziej, że konsekwentnie odrzucała wszelkie próby pomocy.
Pewnego dnia facet zmarł. Znajoma przybiegła podzielić się tą wiadomością.
Moja reakcja nie była zdaje się adekwatna do stanu uczuć znajomej.
- Super! – wykrzyknęłam szczerze ucieszona. – Wreszcie odpoczniesz, pozbierasz się, odzyskasz spokój!
Nie mam już znajomej. Obraziła się.
I bądź tu człowieku szczery.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz