03 listopada 2015

Chwilka wzruszenia

Tę piosenkę wysłała mi na twarzoksiążce Gimbusówna. Nie ukrywam, wzruszyłam się. Tym bardziej, że towarzyszyła temu długa nocna rozmowa i słowa: Dziękuję, że jesteś. Teraz zrozumiałam.
Miłości do własnych dzieci (cudzych wciąż nie zawsze toleruję :P) nie da się przykryć sarkazmem. Można się na nie wściekać, można padać ze zmęczenia, bo macierzyństwo, tym bardziej samotne, nie jest łatwym orzechem do zgryzienia, można z nimi kłócić, próbować nauczyć bycia szczęśliwym, dobrym i wolnym człowiekiem samodzielnie myślącym. Można udawać, że nie ogarnia strach, kiedy uparcie podążają drogą buntu i nie wiadomo jak dotrzeć do chwilowo zmutowanego mózgu nastolatka, można bezradność pokryć sztucznym uśmiechem. Można modlić o wsparcie Aniołów. Można wiele rzeczy, które innym wydają się absurdalne.
Za tym wszystkim jednak stoi bezwarunkowa miłość.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz