20 listopada 2015

Rozmówki wiedźmińskie

Ostatnim nabytkiem Młodego Grizzli padł Wiedźmin 3. Oboje uwielbiamy tę grę. Fajne uczucie, dzielić swoje zainteresowania z dzieciakami. Po cichu planowałam zwinąć na swoje potrzeby (jakie, jeszcze nie wiem) prześliczne pudełko z obrazkiem Geralta, dostarczone wraz z grą, ale Grizzli zdążył je schować. Plan poszedł się więc kochać.
Tak więc Grizzli ciął w trójkę, ja postanowiłam sobie przelecieć kolejny raz jedynkę i dwójkę. Z tego prostego powodu, że na moim kompie trójka nie ma szans ruszyć. Kilka dni wyjętych z życiorysu. O tym, że życie i świat realny istnieją, przypomniało mi burczenie w brzuchu. Trzeba było więc przygotować się do questa p.t. Zdobywamy pożywienie.
Polazłam do jaskini Grizzli:
- Grizzli skoczysz ze mną do sklepu. Za ile kończysz? (ciął twardo w trójkę budząc tym moją zazdrość).
- Jeszcze chwila...
Dobraaaa, no to poczekam.
Po kwadransie ponownie zajrzałam do jaskini:
- Młody, długo jeszcze?
- 5 minut!
Po kolejnym kwadransie nie byłam już taka zadowolona. Mój żołądek zdecydowanie domagał się żarcia!
- Młody do !@#$%^ kończysz?!
- Już, już...
Wyleźliśmy po 40 minutach...
Kurde, długodystansowiec się znalazł... Jak równie dobrze pójdzie mu w życiu realnym, jego dziewczyna nie powinna narzekać...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz