Rozmówki z Gimbusówną należą już do przeszłości. Ku mojej niekłamanej uciesze, uldze, zadowoleniu, euforycznej radości, dziecię wydoroślało, włączyło opcję myślenia i skończył się okres, który zwie się buntem nastolatków.
W przyrodzie jednak nic nie ginie.
Z wcześniejszych tekstów dowiedzieliście się, że oprócz Gimbusówny, mam jeszcze Młodego Grizzli, czyli Technikusa. Niezwykle inteligentną, przebiegłą bestię, z niewyczerpanymi pokładami spokoju i sarkazmu. Uwielbiam z nim rozmawiać. Tym bardziej, że od pewnego czasu nie trzeba już wywabiać go z jego jaskini za pomocą spaghetti, bo wyłazi sam. Co więcej! Sam nauczył się owo spaghetti przyrządzać, a oprócz tego kilka innych dań i wszystkie wychodzą mu rewelacyjnie!
Może pójście na informatykę było błędem? Może miał zostać niekwestionowanym mistrzem kuchni? Czas pokaże co będzie dalej.
W każdym razie od teraz to Technikus, zwany pieszczotliwie Młodym Grizzli, będzie bohaterem kilku krótkich historyjek. A raczej rozmówek nocno-wieczornych ze steraną życiem i dziećmi, matką ;)
Bo wszak najlepiej gada się w nocy. Szczególnie w tygodniu, kiedy na drugi dzień trzeba wstać wcześnie rano i zająć swoimi obowiązkami, takimi jak szkoła.
Życzę miłego czytania. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz