Siedzimy w urzędzie i czekamy aż dane nam będzie wejść do pokoju. A pokój oblężony przez panie urzędniczki. Siedzą w środku i nawijają. Upewniam się, czy przerwa śniadaniowa się skończyła. Skończyła dawno. No nic, trzeba czekać, chociaż czas nagli, bo jeszcze kilka innych spraw jest do załatwienia.
- Matka, spokojnie, na pewno omawiają ważne sprawy – rzuca niewinnie Młody.
Patrzę na niego wzrokiem bazyliszka.
- Jakie ważne sprawy?
- Na przykład co urodziła Gabryśka z serialu, albo że sąsiadka miała nową sukienkę, albo kolor lakieru do paznokci… – Młody uśmiechnął się niewinnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz